Jak zrobić nowe dziewczyny

Uszatestreszczenia [07-13.02.2020]

2020.02.13 22:32 Urtah_bebg Uszatestreszczenia [07-13.02.2020]

Itam itam sejsony #uszatestreszczenia czyli porcja nimformacji dla was wizowie i fani tego typu. Steszczenia z [07-13.02.2020]. Trochu miałem ciężko ze streszczeniami ostatnio, jakoś czuję się zmęszony. Nie to że pijany tylko zmęszony anołaśnie.
[07.02.2020]
  1. Małe informacje o nas itp bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=FRqI_X5f9vc
- nimformasja mała od lekko już zmęszonego atata, że o pietnastej jusz będzie na pewno ogarniał zaległe pozdrowienia żyszenia inerzeszy i zamawiajcie wieciecoijak
- sprawie występów kobry, gdybyście tylko jej nie wyzywali to by było inaszej wizowie i fani
- sprawie zmiany, trolerów i że się dajecie wkręcać i nie będzie tak jak kiedyś i że musiał przez was prostować wizowie i fani ziew
- kolejne resenzje samochodów będą wiosną, bo teraz zimno anołaśnie (recenzja pewnie razem z pytą wyjdzie bu ha ha)
- śmiejesie się, że kobra parę słów źle powieziała – sprostowanie takie, że ona jes osobą pół słyszącą pół nie
- każdemu może się trafić, tajge miał krwiaka mózgu, ale wyszedł bez szwanku
- nie można się śmiać z choroby
- jakby tajge się poddał to by się przerzucił na drugą stronę świata i nie mielibyście co oglądać awizisie
- hystoryjka ze szpitala o młodym chłopaczku, co też miał krwaka mózgu i wyszedł ze szwankiem i została roślinkom
- tajge nie jes pośledzony, tylko miał wypadek popłostu i wyszedł bez szwanku
- następna sprawa, bo piszecie na komentarzach, że mateu nie prasuje ściemnia inerzeszy
- od tego zaczońć, że w prasy nie wolno filmować
- sprawie tego, że zniszczyliście mu opinię
- przestańcie plotkować, bo to najgorsza rzesz na świecie
- sprawie kradzieży fylmów – bendzie zgłaszał kanały, które wrzucają i będą lecieć – jusz parę poleciało (bu ha ha)
- jak chcecie wrzucić jakiś fylmyk uszoka to trzeba z nim podpisać umowę bu ha ha XD
**3.5/6 harnasi** w sumie od dawna nie było równie 'ciekawego' gniota bez faflunów, wkrentek inerzeszy
  1. Bęc macie już zrobione bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=H6WFQPjCmXA
- jusz ogarnął pozdrowienia, hejty inerzeszy
- przeprosiny dla tych co czekali kilka dni
- zamawiajsie dalej, tajge nie ściemnia
- tajge nienawidzi ludzi, którzy mówią, że on jes oszustem inerzeszy
**2/6 harnasi** nuda pozdrowieniowa
  1. Mam dobrą informację bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=bD1KqH3YXB0
- nimformasja dobra może dla was wizowie, bo KOLEGA SIĘ ZAMIENIŁ I AKAT WOLNE UF
- zamawiajcie pozdrowienia do skutku wizowie! XD
- macie szczęście wizowie, bo akat miał iść do roboty bu ha ha
**4.5/6 harnasi** no tej wymówki to już dawno nie było!
  1. Zapowiedź od Kobry bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=IdcdW6PiJzk
- kobrunia koberka przygotowuje obiad w tym sensie, że woda na kluski i sos
- kobra zapowiada mega super film, że wiosnom będzie fylm rozrywkowo przygodowy z kumorkiem
- nie wiadomo nic, tylko to, że jes to fylm dla wizów i fanów oraz dla innych – w tym sensie, że innych wizów i fanów ałaśnie
**3.5/6 harnasi** pierdolenie koberki sprawie niespodzianki, której nigdy nie będzie bu ha ha
[08.02.2020]
  1. Taka propozycja bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=DIIL6udE1Vc
- propozysja od wiecznie zmęszonego uszoka
- propozysja typu ałaśnie askalawiska tego typu
- zastanawia się mateu czy nagrać odcinek z majorem i kononowiczem ła baben
- goblyn chce oświecić ich jak robiś vilogi
- pitolenie ogólne po harnasiu bez sensu, że się stara i co wy na to ałaśnie
- tajge chce pokazać im jak się robi sztos
- co wy na to wizowie? (płacz mateu czy jes to warte świeczki czy bendziecie go zlewać totanie)
**3.5/5 harnasi** takie ogune pitolenie z faflunem harnasiowym lekkim, przyjemny gniocik
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=-YOKf9HVMsI
- słoneczny gniot spacerowy
- sprawie pozdro, soboty, meteorologia i subowania
- tajge chce od was sparcia, bo on się stara awizisie
**1.5/6 harnasi** ło baben, 20 minut o niczym
  1. Informacje dla fanów bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=jknl5Of8qno
- gniot spacerowy tym razem nosny
- zaganiany tajge jes strasznie uwieszcie to, nie może się opędzić od harnasia ałaśnie
- pitolenie w sensie tym sam co zwykle benc
- meteorologia i pąki
- nie napierajcie tajge, żeby wrósił na stare tory stare lata i sprawie zmiany
- recenzje wiosnom, bo jedna fyrma się odezwała osobiście, a nie że się podkłada (bu ha ha)
**2/6 harnasi** nimformasje różne nudne
  1. ostatnie ważne informacje bec -> https://www.youtube.com/watch?v=2gY1N3fub3o
- zaburzona chronologia, gniot z dnia w rowie yyy na mieście mmmtojito
- najprawdopodobniej pod koniec marca som plany sprawie recenzji samochodu
- sprawie subowania, lajkowania, starania się i pajacyków co podkrecajom asmomerę
- (pokaz widoku, w tym czasie tajge poszedł za kamerę łyknąć harnasiu )
- meteorologia i sprawie kaczek, co powinny odlecić dawno
- dlaczego pokazujesie nienawiść w kierunku do nich? Ło baben, robisie sobie szkodę tylko, bo tajge może zamknąć kanał
- nie macie żadnego kultury osobistej, bo kiego grzyba mają coś robiś jak macie to gdzieś inepitolenie
- nie umiesie pozytywnie myśleć tylko negatywnie wizowie i fani
- fafluny, że niby tajge jes pośledzony inerzeszy
- sprawie zmiany powtarzanie
- strimy o kant dupy wytarcie, czeba myśleć logicznie i pozytywnie
- top gniot nie poleci do tyłu, tylko musi być ciepło, bo narazie mroźno ben
**2.5/6 harnasi** a długi gniot, zapowiadał się rowowo harnasiowy, ale wyszedł nudnawy bencz
  1. bęc fani -> https://www.youtube.com/watch?v=fAO0Rz19nP8
- taniec kobry i tajge na scenie
- nie dość, że ma dwie lewe ronczki to jeszcze dwie lewe nuszki bu ha ha
- całujące się goblyny na scenie
**2.5/6 harnasi** taki cringe, że ło baben
[09.02.2020]
  1. Różne tematy na dziś bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=FQVjEVjtOgE
- bo chcecie poruszyć temacik sprawie kanału mateu
- od tego zaczońć ma być porządek i nie wyzywając tajge
- a po czecie szacunek, a nie wyzywanie od a do zet
- sprawie przyklejania paznokci, bo akat coś takiego zobaczył
- zmyślona historia o dziewczynie, której złamał ala złamał czyly odpadł przyklejony paznokieć
- tak samo koki dopinane, wystarczy dbać się i na to samo wyjzie i takich osób tajge nie lubi
- wystarczy o siebie się dbać, wyglond ubranie prawda? Prawda
- sprawie doklejanych piersi sztucznych – tajge by się brzydził dotknońć ałaśnie
- łapa by sie odsuwała od tego
- sprawie zastawki w biodrach, że to można, bo to co innego xD
- to samo co o operasjach plastycznych mógłby powiezieś o sterydach na mienśnie
- tajge nie bierze sterydów, woli pompki robić naturalnie
- sprawie kwasu mlekowego
**4/6 harnasi** takiego pitolenia dawno nie było xD paznokcie, koki, piersi, sterydy inerzeszy ło baben
  1. recenzja bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=xKYe-B0hjiU
- pokaz papeżu
- podstawą jes zalajkowanie i byćnabieżonco
- ogune pitolenie sprawie subów, kanału, fa peża i lajk
- sprawie netbuka – śmiga
- rozszerzy dysk twardy, ram pamięci
- sprawie łindołs dziesiontka to nie narzeka mateu
- pytasie się ile wyczymuje netbuk – do sześciu siedmiu gozin
- sprawie starania się
- tajge odpala biosa, ale akat aktualizasja – po odpaleniu poklikał w górę i w dół jaksiemówi i wyszedł bencz bu ha ha
- pokaz cdromu z kablem uesbowskim
**2/6 harnasi** ło baben jaka nuda, większość gniota to aktualizasja i nic ciekawego
  1. przekaz dla fanów bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=P26AS2ZwG3U
- akat gozina obiadowa
- mateu chce olśnić was sprawie tego... tego że nie zwrasa uwagi na dysy nie dysy i zlewa to (ziew, pierdolenie to samo co zwykle)
- druga kestia taki tymacik wyłapał goblyn jak faset musi zachować się jak kobieta jest w cionży ła baben
- posto i logisznie, kobieta musi zrobić badania, dbać się i dobrze się odżywiać – faset powinien pomagać spierać
- kobiety w cionży mają zaburzone hornmony
- kobieta w cionży jes nietykalną osobą i nie można jej zwolnić
- prasodawcę można podać do sondu jak zwolni kobietę w cionży, a nie może tak zrobić anołaśnie
- tajge zauważył, że prasodwacy wykorzystują to szystko w taki sposób i zwalniają
- przysługuje się urlop sprawie urodzenia dziecka
- kolejna kestia, że niby niedziela i tajge jes tak ubrany – ubrał się tak, bo jes w domu i nigdzie nie wychozi
- nie wolno wytykać wad tak palsami, czeba mieć trochę pokory do drugiej osoby
- straszne pitolenie o zmianie, żysie prywatne inerzeszy
- tajge nie lubi wciskanie się sobie w dupę ło baben
- sprawie zlotu fanów na sylwester
- zwrócił tesz barzo uwagę, że dostaje propozycje dogrywania się na płyty – nie ma czasu po płostu
- jak chcecie, żeby się dograł to czeba kilka miesięcy wcześniej się umawiać z nim xD
**2/6 harnasi** straszne pitolenie męczące przez 30 minut
  1. poradnik bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=WrPAvRrdjLc
- będzie tutaj wam pokaże tajge netbuka kijano w środku
- pokaz rozkręcania, nie pogubić śrubek inistakiego bez nerwów bez stresów
- nie sztukom jes pogubić śrubki
- marudziliście, że nie ma poradników to masie
- pokaz całej machiny w środku, głośniczki, wejście uesbowskie
- ram pamięsi, dysk twardy
- w netbuku nie ma wentylatorka jak w laptopu
- historyjka o gagatku co spiepszył sobie netbuka (mitomańska)
- od tego zaczońć, że tajge zna się na tym, bo się ninteresuje
- uszok robi zakład z wizami, którzy nie mają nic do gadania xD Jeśli po ponownym przykręcaniu klapki netbuk będzie działać to dajecie suby, a jak nie to nie bu ha ha z uszoka
- przypomnienie sprawie hitu gta czy, teraz te nowe to nie ten sam klymat (bo fabuła naciągnięta, a pewnie nawet nie grał bu ha ha)
- sprawie nid for spidów, dalsze części żałosne o kant dupy wytarcie
- pitolenie przy włączaniu netbuka
**2/6 harnasi** ile razy można rozkręcać i skręcać klapkę od netbuka? Dwie lewe ronczki i dwie lewe półkule mózgowe co nie mają nowych pomysłów
  1. Trzeba być górą fani bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=-N_C0Z-F4nA
- poradnik sprawie zmęszonego boljera yyy am sory sory to mateu jes zmęszony bu ha ha
- woda się nagrzewa ala nagrzewa w boljerze
- pokaz osprzętu co i jak, regulator do ilu może nabić
- nie bieszcie się za coś jak nie wiecie coś, bo może być spiencie anołaśnie
- jak macie po gwarancji to można podkręcić
- słychać szum, bo nagrzewa
- tajge jes z zawodu hydraulik sanitarny
- pytasie się (na pewno bu ha ha) czy długo czyma ciepło – długo czyma
- lepiej odłonczyć od prondu, ale z punktu wizenia nie da się sprawdzić regulator nagrzewania do jakiego stopnia nagrzewa awizisie
- sprawie zakładu wymyślonego przez uszoka w ostatnim poradniku, macie subować, bu ha ha
- pokaz pucharu "jestem dołem", lodówki, mebli i okapu
- sprawie subowania i motta żysia
**3/6 harnasi** ogurat jakoś bojler mnie jakoś uspokaja wizowie uwieszcieto
  1. Widzicie fani mały poradnik bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=Uj_xlsj2Vmo
- goblyn rozkręcił boljer na maksa i nagrzewa
- pokaz zmiany regulatora sprawie temperatury
- skręcanie śrubek bez escesów lewom ronczkom
- przyda wam się coś takiego, nie jes tak, że tajge coś robi bez sensu bu ha ha
- znowu pokaz mebli i pucharu
**2.5/6 harnasi** podobny gniot do poprzedniego
  1. Dobranoc fani bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=par746gvDKY
- sektor podziękowaniowy i subowanie
- pokaz netbuka i pucharu za porażkę z bobikrajsem
- chyba wam się przydał poradnik sprawie boljera na pewno anołaśnie
- frystal sprawie boljera, starania się, poradnika netbuka i iścia do pszodu nie do tyłu
- frystal typu pitolenie na bezdechu
- frystal o tym, że znany jutuber was pozdrawia inerzeszy
- frystal o iściu do pszodu i byciu górą z pucharem w lewej ronczce bu ha ha
- sprawie tego, że tajge woli się spytać jak czegoś nie wie, a was wizowie chce nauczyć trochę pokory
- przedłużenie pozdro o 2 tygodnie, kto by się spodziewał bu ha ha
**3.5/6 harnasi** no ogunie prawie same frystale w tym sensie, że pitolenie straszne, ale dobranoc całkiem całkiem bencz
[10.02.2020]
  1. Jak poniedziałek fani bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=iinKDwcgxFk
- gniot łazienkowy lekko zmęszony
- frystal co i jak o frystalu na żywo od mateu
- przekaz jes dobry czy nie jes otojespytanie anołaśnie
- frystal fafluniący się lekko sprawie iścia do pszodu
- sprawie boljera co napiepsza i nagrzewa wodę
- zmęszył się tajge tym frystalem i teraz się goli
- tajge jes rannym ptaszkiem fa fachtem
- sprawie tego, że nie chciało się mateu wstawać do szkoły
-
- wstawanie wcześniej to kwestia przyzwyszajenia organizmu, potem z górki izie wizowie i fani
- sprawie pozdro w sensie ogunym
- czeba się o siebie dbać anołaśnie
- tajge się o siebie dba się wizowie
- sprawie operasji plastycznych nie plastycznych od zmęszonego mateu
**2.5/6 harnasi** taki oguny gniot łazienkowo nudnawy
  1. Pokaz dla fanów zapraszam bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=Ne1ytqsZ5S0
- pokaz jusz wypierdzianej wersarky i telewyzora oraz boljera po raz kolejny
- pokaz kranu w sensie bateria
- pokaz netbuka, gdzie blokuje pyty guwne oraz pucharu
- ine pokazy typu meble, lodówka, okap
- niechętnie wpłacacie, żeby kupić nowy kran bu ha ha
- tajge dostanie wypłatę i kupi sam bez waszej łaski wizowie
**1.5/6 harnasi** pokaz typu już wszystko widzieliśmy wizowie i fani uwieszcie to
  1. Prawda czy nie bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=ebKSLEtJHFE
- odpalanie gazu ciągniętego na lewo bu ha
- pitolenie w sensie ogunym i sprawie pozdro
- zisiaj na nockę
- od tego zaczońć taki tymacik naruszony sprawie programu Królowa Życia – takie osoby mają tyle kasy i mogą kupować co chcą
- po płostu jak dziecko tupnie nogą to rozise kupią
- to jes najgorsze uczenie dziecka, że wszystko się daje i wszystko ma, dlatego tajge nie ma nic i nic Amelince nie da (dopisałbym bu ha ha, ale ogurat szkoda dziecka bebg)
- pitolenie, że jak nie ma pieniędzy to odstawia i nie kupuje tego, a dzieci kładą się na podłogę i płaczą jak nie dostaną czegoś i się uczom takiego zachowania benc
- pieniondze to nie wszystko, szacunek do siebie i innych luzi to jes podstawa, pieniondze w każdej chwili można zarobić bu ha ha
- bez pieniędzy nie ma komody inerzeszy
- tajge nigdy nie był nauczony, żeby hajs był na pieszym miejscu, a teraz dzieci som tak uczone
- mateu zarabia na żysie na opłaty, ale jak nie ma na nic innego to nie kupi
- tajge nie chciałby mieć takich pieniędzy, woli pójść HA RO WAĆ i zarobić xD
- strasznie pitoli sprawie tego programu i ma ból dupy o pieniądze anołaśnie
**3.56 harnasi** śmieszy zawsze jak uszok mówi, że woli harować i zarabiać bu ha ha
  1. Smacznego bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=68GANKajVQc
- jusz ogarnął pozdrowienia żyszenia, zamawiajsie dalej przez 2 tygodnie
- zrobił wam przypomnienie na tym kanale sprawie pokazu mebli jawnie
- pitolenie w sektorze ogunym sprawie myślenia pozytywnego nie negatywnego ałaśnie
- sprawie starania się
- wasz cel to subowanie, lajkowanie i zapraszanie znajomych wizisie i spółprasować
- sprawie doszanowania
**1.5/6 harnasi** nuda straszna beng
  1. Bęc -> https://www.youtube.com/watch?v=TkcNo71-NZ4
- aż mie to dziwi, ale tajge jes zmęszony już
- meteorologia sprawie burzy w ziemie ła baben
- jes zima burzowa, ale to mało spotykane tego typu
- pokaz tabletu wizisie jak śmiga płynie wizisie
- jak się go rozbiera? Jes sklejony, ale jes taką spesjalna suszarka, która rozpuszcza klej ałaśnie
- słabiutki tablecik, ale on tylko do ninternetu poczebny (i do lombardu bu ha ha)
- wejścia na słuchawki, uesbe i zasilanie wizisie
- tajge ma plany kupienia nowego tableta, ale som ważniejsze wydatki (harnasiu inerzeszy bu ha ha)
- jes jakaś awaria w prasy i akat zisiaj wolne bu ha ha ha ha
**3/6 harnasi** podwyższenie oceny za kłamstwo sprawie pracy ben ben ben
[11.02.2020]
  1. Gniotostrym -> https://www.youtube.com/watch?v=iDU615xmzNA
- pijony uszok izie do prasy ło baben tego typu
- tajge nie zawsze ma czas wrzucać, cały dzień jes zalany yyyy zalatany
- tajge czeka na ałtobus, ale wydaje mu się, że chyba na piechtę pójzie
- sprawie pozdro, ogarnie wam jutro, bo ziś nie mógł bu ha ha
- meterologia, wichury się tworzą, bo klimat powinien być jak powinno być awizisie
- jak mateu może być pod wpływem alkoholu jak izie na noc do roboty? Otojespytanie
- tajge woli prasować (w firmie sprzontajoncej) niż na strymach słuchać debyli co wyzywają
- skond się wzięło benc? Z nikąd mu wyszło awizisie
- zajebisty jes wuwunio, nigdy nie było spiny
**3.5/6 harnasi** niby pijony, ale nudny gniot w sumie
[12.02.2020]
  1. Gniotostrym #1 -> https://www.youtube.com/watch?v=KvP_9UB6l7Q
- wrósił z nocki i musiał się wyspać
- nimformasja dla was wizowie
- primo piesze możesie zamawiać pozdrowienia żyszenia
- pokaz spynera, bo poszła plotka śmieszna bo śmieszna, że spyner jes na baterię
- skomentował to goblyn na ten temat że to plotku
- sprawie meteorologia wiatru
- na końcu gniota złapała go teściowa z pytaniem gdzie idzie bu ha ha
**2/6 harnasi** większość gniota o pozdro benc
  1. Gniotostrym #2 -> https://www.youtube.com/watch?v=hVmzSMr58ss
- oj już mateu po zmęszonemu po konfrontacji z sąsiadką bu ha ha
- jednak nie wie czy ogarnie pozdrowienia żyszenia, bo musi do roboty
- pozdro przełożone na juto na dziesiontą rano bu ha ha
- woli jawni powiezieś niż kłamać bu ha ha XD
- tajge ma dużom nadzieję, że jutro nie będzie latał nigzie
- nie ma chuja we wsi, żeby się dziś wyrobił z pozdro
**4.5/6 harnasi** dobrze, że czopka mu uszy trzyma, bo znowu by mu wystrzeliły po takich kłamstwach
  1. Gniotostrym #3 -> https://www.youtube.com/watch?v=B8904o8ELSI
**5/6 harnasi** piękny gniot, uszok puszcza spynera na baterię, w tle szczela sobie popkon, a na końcu spyner leci mu z lewej ronczki bu ha ha
[13.02.2020]
  1. Gniotostrym #1 -> https://www.youtube.com/watch?v=2R24pCmGoVI
- jak to powieział jeden z użytników gniot typu wiatrogniot
- wędrówka do sklepu po harnasiu yyy rzeszy na obiad
- akat w grafiku dwa dni wolnego awizsie
- sprawie pozdro
- sprawie walę tynki
- przypomnienie sprawie wiejskiej piosenki starej, w której kury gadały i było to chorernie modne
- akat mateu nie pamięta jak się to nazywa
**2.5/6 harnasi** gniot nudny spacerowy
  1. Gniotostrym #2 -> https://www.youtube.com/watch?v=CqLobj3VoRw
- ło baben nimformasja, że ogarnął pozdrowienia żyszenia i zamawiajcie dalej przez 2 tygodnie
- zamawiajsie pozdro na walentynki, może niespodziankę komuś zrobisie? Awłaśnie
**1.5/6 harnasi** tylko sprawie pozdro, 0.5 harnasia za motyw walentynkowy
  1. Gniotostrym #3 -> ogurat nie ma jeszcze na PZH :(
https://www.facebook.com/tigerbonzogniot/videos/2531123470538863/
- mateu na powietrzu po harnasiu memła sobie gębom
- sprawie plotki czy to prawda czy to w chuja grania, że można niby podpisać z nim umowę za pieniądze, żeby udostępniać jego filmiki na kanałach
- jest to bzdurą od tego zaczońć
- azbet kręci jak cfel tego typu
- wyłapał jego wpis na wykopie
- a po dugie, że niby azbet z mateu umowę spisał, a od tego zaczońć, że nie było takiej umowy i gdzie dowód umowy? W chuja się dajecie
- sprawie pozdro na walentynki
- azbet kręci jak cfel który szuka chuja do dupy
- ktoś mu obiją mordę, tajge jes szczery do bólu
- będzie zgłaszał kanały kradnące filmiki
- tajge ma dojścia na jutubie i parę kanałów poleciało za kradzież filmików
- lepiej uważajcie wizowie i fani
**4.5/6 harnasi** tajge się odpala przez azbeta mmmtojito
  1. Gniotostrym #4 -> ogurat nie ma jeszcze na PZH
https://www.facebook.com/tigerbonzogniot/videos/2463193873940870/
- jes taka nimformasja od zmęszonego, że była polisja sprawie acbesta
- musieli wydać jego co wyczynia inerzeszy że niby umowę z nim spisał sprawie brania filmików
- powiezieli wszystko od a do zet
- polisja ma azbeta jusz w bazie danych, tajge nic nie wie nie wnika
- to jes waśnie stalkowanie inerzeszy
- tajge nie będzie się bawił w nasze zabawy szczegónie sprawie azbesta krzyszka sempra
- azbet mści się sprawie wyrzusenia go ze strymów i to tesz powieział polisji
- polisjant poznał go, że jes znany jutuberem
- uważajsie wizowie, nie zaczynajcie z nim, bo przyjdzie czas zemsty
- polisja ma logi jak się azbet nazywa na wykopie
- polisja będzie sprawdzać kanał filmiki z kumorkiem łoooo baben
- tajge musi was nauczyć podstawy
- krzysiek semper twierzisz, że się zmieniłeś i jesteś na leczeniu (?) a jakbyś się zmienił to byś na wykopie nie pisał sprawie umowy sprzedaży filmików za pieniondze
- sprawie pozdro na koniec
**5/6 harnasi** piękny mitomański gniot sprawie polisji i azbeta mmmmmm
submitted by Urtah_bebg to TigerBonzo [link] [comments]


2018.12.05 20:22 Gazetawarszawska NIE-BOSKA KOMEDIA


NIE-BOSKA KOMEDIA
– STRESZCZENIE SZCZEGÓŁOWE –
ZYGMUNT KRASIŃSKI
NIE-BOSKA KOMEDIA: Oświęcim 27 stycznia 2014
Szałas – lamp kilka – księga rozwarta na stole – Przechrzty. https://www.gazetawarszawska.com/index.php/historia/2588-nie-boska-komedia

PRZECHRZTA Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna.
CHÓR PRZECHRZTÓW Jehowa pan nasz, a nikt inny. – On nas porozrzucał wszędzie, On nami, gdyby splotami niezmiernej gadziny, oplótł świat czcicielów Krzyża, panów naszych, dumnych, głupich, niepiśmiennych . – Po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im.
PRZECHRZTA Cieszmy się, bracia moi. – Krzyż, wróg nasz, podcięty, Zbutwiały, stoi dziś nad kałużą krwi, a jak raz się powali, nie powstanie więcej. – Dotąd pany go bronią.
CHÓR Dopełnia się praca wieków, praca nasza markotna, bolesna; zawzięta. – Śmierć panom – po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im!
PRZECHRZTA Na wolności bez ładu, na rzezi bez końca, na zatargach i złościach, na ich głupstwie i dumie osadzim potęgę Izraela- tylko tych panów kilku – tych kilku jeszcze zepchnąć w dół- trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża. –
CHÓR Krzyż znamię święte nasze – woda chrztu połączyła nas z ludźmi – uwierzyli pogardzający miłości pogardzonych. – Wolność ludzi prawo nasze – dobro ludu cel nasz – uwierzyli synowie chrześcijan w synów Kaifasza . – Przed wiekami wroga umęczyli ojcowie nasi – my go na nowo dziś umęczym i nie zmartwychwstanie więcej. –
PRZECHRZTA Chwil kilka jeszcze, jadu żmii kropel kilka jeszcze – a świat nasz, nasz, o bracia moi! –
CHÓR Jehowa Pan Izraela, a nikt inny. – Po trzykroć pluńmy na zgubę ludom – po trzykroć przeklęstwo im! –
Słychać stukanie.
PRZECHRZTA Do roboty waszej – a ty, święta księgo, precz stąd, by wzrok przeklętego nie zbrudził kart twoich. – Talmud chowa. Kto tam?
GŁOS ZZA DRZWI Swój! – W imieniu Wolności, otwieraj! –
PRZECHRZTA Bracia do młotów i powrozów! Otwiera.
LEONARD wchodząc Dobrze, obywatele, że czuwacie i ostrzycie puginały na jutro. Do jednego z nich przystępuje. A ty co robisz w tym kącie?
JEDEN Z PRZECHRZTÓW Stryczki, obywatelu.
LEONARD Masz rozum, bracie – kto od żelaza nie padnie w boju, ten na gałęzi skona. –
PRZECHRZTA Miły obywatelu Leonardzie, czy sprawa pewna na jutro? –
LEONARD Ten, który myśli i czuje najpotężniej z nas wszystkich, wzywa cię na rozmowę przeze mnie. – On ci sam na to pytanie odpowie.
PRZECHRZTA Idę – a wy nie ustawajcie w pracy – Jankielu, pilnuj ich dobrze. Wychodzi z Leonardem.
CHÓR PRZECHRZTÓW Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na zatratę ím – oni panów zabiją po błoniach – rozwieszą po ogrodach i borach – a my ich potem zabijem, powiesim. – Pogardzeni wstaną w gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie, miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. – Pluńmy po trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im! –
+++
Namiot – porozrzucane butelki, kielichy.
PANKRACY
…………………………………. …………………..

NIE BOSKA KOMEDIA

– STRESZCZENIE SZCZEGÓŁOWE –

ZYGMUNT KRASIŃSKI

Motto:
  1. Bezimienny „Do błędów, nagromadzonych przez przodków, dodali to, czego nie znali ich przodkowie – wahanie się i bojaźń; i stało się zatem, że zniknęli z powierzchni ziemi i wielkie milczenie jest po nich”
  2. Hamlet (szekspirowski bohater) „To be or not to be that is the question” (tł. “Być albo nie być, oto jest pytanie”)
Dedykacja: „Poświęcone Marii”
(Zapewne chodzi o Joannę Bobrową, nazywaną przez Krasińskiego Marią, którą poznał w Rzymie w 1834 roku).
Część pierwsza:
a) część epicka – rozbudowana apostrofa do Poety lub Poezji:
Poeta zwraca się bezpośrednio do Poezji, ironizując na jej temat i mówiąc z niemałym przekąsem o wszystkich jej „dobrodziejstwach”. Do Poezji należy bowiem wszystko na świecie, każde zjawisko może stać się również Jej udziałem, jeżeli tylko Ta obierze je sobie za swój punkt zainteresowania. Przemawia do Niej: „Chwale twojej niby nic nie zrówna”. Jednocześnie zwraca uwagę na pewien znaczny dysonans pomiędzy tym, o czym każdy artysta pisze w danej chwili (a więc mogą to być myśli zupełnie ulotne, w konkretnym momencie nawet mało znaczące) a tym, co czuje i myśli przez cały czas, wewnątrz siebie. Poeta zarzuca Poezji, że niesie piękno, lecz sama ową pięknością nie jest; głosi o istnieniu światła, a sama jego nigdy nie widziała. Porównuje Ją do niewiasty, która na zawsze naznaczona jest swoją ziemskością, lecz chwilami przybiera postać anioła – jest to jednak postać fałszywa, bo aniołem tak naprawdę nigdy nie będzie. Na końcu poeta wyraża pochwałę stanu, w którym Poezja autentycznie napełnia serce człowieka i prowadzi go ku dobremu, mieszka w nim jak Bóg (nikt Go nie widział ani nie słyszał, lecz ci, którzy wierzą w Jego istnienie, oddają Mu cześć i hołd). Potępia natomiast fakt, iż wielu twórców pisze tylko po to, by dostarczać sobie i innym ludziom przyjemności z tego tytułu, a nie podejmuje się wszczepienia w swą poezję żadnej szlachetnej idei prowadzącej do „podniesienia życia”.
b) część dramatyczna – akcja właściwa, dialogi:
Nad światem przelatuje Anioł Stróż, który błogosławi wszystkim tym, którym pozostało jeszcze serce, bo tylko tacy zostaną zbawieni (wg J. Kleinera Krasiński „umyślnie może w początkowej wypowiedzi dramatu nacisk położył na wyraz ‘serce’, bo ‘Nie-Boska komedia’ będzie poematem o braku serca”). Nad pewnym domem wypowiada rozkazanie, jakoby obok mężczyzny w nim mieszkającego miała pojawić się „dobra i skromna” żona oraz dziecko.
Pojawia się Chór Złych Duchów, którzy nakazuje widmom nawiedzić ten sam dom – przewodniczyć ma im cień nałożnicy ubranej w kwiaty i przypominającą dziewicę – natchnienie każdego poety oraz starego orła zdjętego z palu – pod postacią sławy. Złe Duchy mają zamiar zesłać na poetę wszystkie najgorsze pokusy.
Wewnątrz kościoła odbywa się ślub, a ponad nim „kołysze się” Anioł Stróż, który przepowiada, iż w przypadku, gdy Mąż dochowa przysięgi małżeńskiej, wówczas zostanie zbawiony, on sam po ceremonii zaślub mówi do żony: „przeklęstwo mojej głowie, jeśli ją kiedy kochać przestanę” (wg Kleinera romantycy motyw ciążącej nad człowiekiem klątwy czerpali z idei fatum w starożytności). Potem akcja przenosi do komnaty pełnej osób, w której to odbywa się przyjęcie – małżonkowie zapewniają siebie nawzajem o wielkim uczuciu.
W nocy Zły Duch pod postacią dziewicy (której to „czarty każą świętą udawać”) przechadza się po ogrodzie, po cmentarzu i zachodzi do sypialni nowożeńców, przenika przez umysł śpiącego Męża i pojawia się w jego śnie. Ten, zbudzony, spogląda na swą żonę i szybko przekonuje się, że popełnił błąd, biorąc z nią ślub; że jest tylko dobra, zaś „tamta” była wszystkim, co kochał i o czym marzył. Kiedy spostrzega, że to nie był tylko sen i ową niewiastę widzi również na jawie, wyrzuca sobie, że wyrzekł się „kochanki lat młodych”, „duszy swej duszy” (Poezji), a pojął za żonę inną kobietę, której nie miłuje wcale. Żona jego budzi się i pyta, co się wydarzyło, na co mężczyzna odpowiada jej, iż musi zaczerpnąć świeżego powietrza, ale sam, bez niej.
Mąż przechadza się po ogrodzie i cieszy się tym, że znów ma przy sobie swoją lubą. Prosi, by ta zabrała go ze sobą, gdziekolwiek przebywa. Dziewica pyta mu się, czy na pewno pójdzie za nią wszędzie i o każdej porze. Otrzymuje potwierdzenie. Po chwili słychać nawoływanie Żony, aby jej ślubny powrócił do domu, albowiem na dworze jest zimno.
Mija jakiś czas. Małżonkowie rozmawiają. Żona wyrzuca Mężowi, że od miesiąca się do niej nie odzywa; mówi, iż poszła do spowiedzi, lecz nie była sobie w stanie przypomnieć żadnych rażących grzechów, na co Mąż odpowiada jej dwuznacznie: „Czuję, że powinienem cię kochać”. Ona nie rozumie tych słów, woli, żeby powiedział jej, że nie kocha jej wcale i ją zostawił, aniżeli okazywał obojętność. Prosi jedynie o miłość dla ich dziecka, aby jej ją obiecał. Mąż obiecuje miłość i dziecku, i jej samej. W tym czasie pojawia się znów duch Dziewicy, która wzywa Męża. Żona od razu wyczuwa od niej „siarkę i zaduch grobowy”, ale Mąż nie dość, że tego nie słucha, to na dodatek odchodzi za swoją kochanką. Postanawia opuścić swój dom i rodzinę całą. Żona woła za nim: „Henryku! Henryku!”, po czym upada na ziemię z dzieckiem, mdlejąc.
Odbywa się chrzest dziecka. Goście zastanawiają się, gdzie jest jego ojciec. Żona podchodzi do małego Orcia i błogosławi mu, aby stał się poetą, gdyż tylko dzięki temu ojciec go w przyszłości nie porzuci i nie wyrzeknie się go; wówczas również wybaczy jej samej to, że ona sama nie była i nie będzie nigdy przesiąknięta poezją.
Mąż podąża za Głosem Dziewicy, mija „góry i przepaście ponad morzem”. Po drugiej stronie przepaści stoi owa Dziewica, która nakazuje mu uwiązać się jej dłoni i wzlecieć. W tym też momencie czar pryska i przed Mężem pojawia się obskurna postać nałożnicy – taka, jaką ją widziała Żona (kwiaty odpadły na ziemię i zaczęły czołgać się jak żmije; wiatr zdarł piękną suknię; „deszcz kapie z włosów”, „kości nagie wyzierają z łona”, „błyskawica źrenice wyżarła”). Chór Duchów Złych pozwala wrócić niewieście do piekła po tym, jak uwiodła „serce wielkie i dumne”. Wtedy dopiero Mąż zwraca się do Boga; pyta się Go, czy zostanie potępiony za swą naiwność i srogie czyny, jakich się dopuścił. Złe Duchy urządzają sobie igraszkę z jego losu, wobec czego Mąż chce się rzucić w przepaść. Pojawia się jednak Anioł Stróż, który nakazuje mu wracać do domu i więcej nie grzeszyć.
Kiedy Mąż wraca do domu, nie zastaje swej żony Marii. Od służącego dowiaduje się, iż trafiła ona do domu wariatów. Postanawia ją w nim odwiedzić. Tam dowiaduje się od Żony Doktora, że stan chorej jest bardzo poważny. Podczas rozmowy z Marią Henryk przekonuje się, że postradała ona wszystkie zmysły, albowiem ta wmawia mu, iż wielokrotnie prosiła Boga o to, by zamienił ją w poetkę, aż w końcu wysłuchał jej próśb, więc odtąd Mąż nie musi nią pogardzać. Ponadto mówi, że i Orcio zostanie poetą, ponieważ przy chrzcie dodała przekleństwo nad jego imieniem, że jeśli nim nie będzie, to odda go na stracenie. Odzywają się głosy szaleńców: spod posadzki, z lewej strony, z prawej ściany, z sufitu, które wyrażają własne wizje końca świata (w stylu Apokalipsy św. Jana – np. „słońce trzecią część blasku straciło – gwiazdy zaczynają się po drogach swoich – niestety”). Taką wizję roztacza również Żona: nadejdzie czas, kiedy wszyscy zaczną jednakowo konać, a Chrystus już wówczas nie pomoże, gdyż krzyż swój rzuci w otchłań; jedyną nadzieją dla ludu jest modląca się Matka Boża. Na końcu Żona umiera z wyczerpania.
Część druga:
a) część epicka – apostrofa do Orcia, dziecka Marii i Henryka:
Poeta zadaje pytania retoryczne młodemu dziecięciu, które swoim zachowaniem nie przypomina swych rówieśników – nie bawi się, tylko wciąż pozostaje smutne, marzące i bujające w obłokach: „wzrastasz i piękniejesz – nie ową świeżością dzieciństwa mleczną i poziomkową, ale pięknością dziwnych, niepojętych myśli, które chyba z innego świata płyną ku tobie”.
b) dramat właściwy:
Mąż wraz z Orciem modlą się przy grobie Marii (wątek autobiograficzny: Krasiński również chadzał ze swym ojcem na grób matki). Orcio wypowiada słowa modlitwy „Zdrowaś Mario” – lecz nie w ten sposób, jaki nakazuje wyuczona formułka – chłopiec sam wymyśla do niej słowa. Mąż gani go za to. Orcio odpowiada, że w śnie często widuje matkę, która przepowiada mu, że zbiera dla niego „myśli i natchnienie”, żeby upodobnił się do ojca. Mąż pyta się Marii, dlaczego nęka ich syna z zaświatów. Mówi, że od dziesięciu lat (a więc tyle czasu minęło od śmierci Marii) nie może zaznać chwili spokoju.
Mąż spaceruje z Filozofem. Rozmawiają na temat wyzwolenia kobiet i Murzynów, o tym, że właśnie nadchodzi czas owego wyzwolenia. Filozof jest przedstawicielem stronnictwa ludzi wierzących w postęp i „odrodzenie ludzkości”, lecz tylko na drodze rewolucji okupionej krwią. Mąż pyta się, czy jego towarzysz widzi drzewo spróchniałe na drodze – świadczy to o jego niewierze w żadne dobro, Mąż nie wierzy już bowiem w nic, wszystko zdaje się mu bezużyteczne i bezsensowne. Nawet jego własne życie.
Mąż znajduje się w wąwozie pomiędzy górami, jest sam. Wygłasza monolog, w którym przyznaje się przed sobą, że nie ma w nim już żadnej wiary, miłości, a jedynie strach o obłąkanie i nieuchronną całkowitą ślepotę Orcia. Otaczają go: Głos Anioła Stróża oraz Mefisto, pojawia się również Orzeł i żmija.
W pokoju znajduje się Mąż, Lekarz oraz 14-letni już Orcio. Lekarz zapowiada, że dziecko ma postępującą ślepotę, aż w końcu jego oczy przestaną już widzieć całkowicie (wątek autobiograficzny: Krasiński także miał z nimi problemy). Mąż pyta wielokrotnie Lekarza, czy nie da się nic zrobić w tej sprawie, że odda pół swego majątku, byle uzdrowić chłopaka. Medyk odpowiada, iż jest to zaćma i nie da się jej uleczyć. Mąż pyta więc Orcia, czy ten jeszcze cokolwiek widzi. 14-latek mówi, że teraz widzi już oczami duszy i słyszy głosy – to mu wystarcza. Tymczasem Głos Skądsiś mówi do Męża: „Twój syn poetą – czegóż żądasz więcej?”.
Którejś nocy Mąż przybiega do Lekarza i z przerażeniem informuje go, że od kilku dni Orcio budzi się o północy i mówi przez sen. Tej nocy chłopak rozmawia ze swoją matką oraz rzecze: „jam się urodził synem światła i pieśni”. Orcio budzi się i w ogóle nie jest w stanie sobie przypomnieć, co się z nim przed chwilą działo, ale że tak, jak jest, to jest dobrze, po czym zasypia na nowo.
Po tym wydarzeniu Mąż wygłasza mowę, skierowaną do pogrążonego już w głębokim śnie syna: „Niech moje błogosławieństwo spoczywa na tobie – nic ci więcej dać nie mogę, ni szczęściá, ni światła, ni sławy – a dobija godzina, w której będę musiał walczyć, działać z kilkoma ludźmi przeciwko wielu ludziom. Gdzie się ty podziejesz, sam jeden i wśród stu przepaści, ślepy, bezsilny, dziecię i poeto zarazem, biedny śpiewaku bez słuchaczy, żyjący duszą za obrębami ziemi, a ciałem przykuty do ziemi – o ty nieszczęśliwy, najnieszczęśliwszy z aniołów, o ty mój synu!”.
Część trzecia:
a) część epicka – apostrofa do Męża:
„Ktokolwiek jesteś, powiedz mi, w co wierzysz – łatwiej byś życia się pozbył, niż wiarę jaką wynalazł, wzbudził wiarę w sobie. Wstydźcie się, wstydźcie wszyscy mali i wielcy – a mimo was mimo żeście mierni i nędzni, bez serca i mózgu, świat dąży ku swoim celom, rwie za sobą, pędzi przed się, bawi się z wami, przerzuca, odrzuca – walcem świat się toczy, pary znikają i powstają, wnet zapadają, bo ślisko – bo krwi dużo – krew wszędzie – krwi dużo, powiadam wam”.
Poeta pyta anonimowego odbiorcę, czy widzi tłumy zalegające pod bramami miasta, które zbierają się w grupki, rozmawiają o czymś tajemniczym, rozbijają namioty, żyją jak jedna wielka wspólnota: „Kubek lata z rąk do rąk – a gdzie ust się dotknie, tam głos się wydobędzie, groźba, przysięga lub przeklęstwo – On lata, zawraca, krąży, tańcuje, zawsze pełny, brzęcząc, błyszcząc, wśród tysiąców. – Niechaj żyje kielich pijaństwa i pociechy!”.
Poeta pyta tego samego odbiorcę (a może wielu? – „czy widzicie…?”) o to, czy dostrzega, jak ludzie ci z wielką niecierpliwością czegoś wyczekują, pragną wzniecić jakiś hałas, zamieszki, szepczą coś sobie wzajemnie, „wszyscy nędzni, ze znojem na czole, z rozczuchranymi włosy, w łachmanach, z spiekłymi twarzami, z dłoniami pomarszczonymi od trudu – ci trzymają kosy, owi potrząsają młotami, heblami – patrz – ten wysoki trzyma topór spuszczony – a tamten stemplem żelaznym nad głową powija; dalej w bok pod wierzbą chłopię małe wisznię do ust kładzie, a długie szydło w prawej ręce ściska”. Wszyscy są głodni i biedni, noszą obdarte ubrania i na czole mają wyrytą chęć zemsty.
Nagle między tłumem tym zapanowuje jakiś „szum wielki”, pyta więc poeta o to, czy „to radość czy rozpacz?”, zadaje pytania retoryczne o to, jakie intencje drzemią w tychże ludziach. Spośród nich wychodzi bowiem jeden, staje na krześle i przemawia do wszystkich zebranych wokół niego: „Głos jego przeciągły, ostry, wyraźny – każde słowo rozeznasz, zrozumiesz- ruchy jego powolne, łatwe, wtórują słowom, jak muzyka pieśni – czoło wysokie, przestronne, włosa jednego na czaszce nie masz, wszystkie wypadły, strącone myślami – skóra przyschła do czaszki, do liców, żółtawo się wcina pomiędzy koście i muszkuły – a od skroni broda czarna wieńcem twarz opasuje – nigdy krwi, nigdy zmiennej barwy na licach – oczy niewzruszone, wlepione w słuchaczy – chwili jednej zwątpienia, pomieszania nie dojrzeć; a kiedy ramię wzniesie, wyciągnie. wytęży ponad nimi, schylają głowy, zda się, że wnet uklękną przed tym błogosławieństwem wielkiego rozumu – nie serca – precz z sercem, z przesądami, a niech żyje słowo pociechy i mordu!”.
Wódz ten przyrzeka zebranym, że zapewni im „chleb i zarobek”. Owym władcą tych dusz jest Pankracy. Ludzie krzyczą wokoło: „chleba nam, chleba, chleba!”, „Śmierć panom, śmierć kupcom – chleba; chleba!”, a także: „Niech żyje Pankracy!”.
b) część dramatyczna – akcja właściwa, dialogi:
Przechrzta siedzi w swoim szałasie (mianem tym pogardliwie zostają określeni Żydzi, którzy dopatrując się rozmaitych korzyści osobistych, zmienili swoją wiarę na chrześcijańską). Na jego stole leży księga. Mówi: „Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna”. Chór Przechrztów odpowiada mu, iż jedynym ich Panem jest Jehowa, że nie ma dla nich innego Boga. Przechrzta zapewnia, że wspólnie pomścić i zniszczyć muszą krzyż, który patronuje chrześcijańskim panom arystokratom. Chór przepowiada im rychłą śmierć – za wszystkie dawne upokorzenia i konflikty, „po trzykroć przekleństwo im!”. Ich miny sugerują bardzo złowrogie nastawienie, są jakoby samoistną zapowiedzią przyszłego rozwoju najgorszych wypadków.
Przechrzta zapewnia, że w miejscu tym, gdzie obecnie panuje ogromne bezprawie, gdzie panowie bez skrupułów wykorzystują swych podwładnych, gdzie szerzy się „rzeź bez końca”, „wolność bez ładu”, dochodzi do zatargów oraz złości – że właśnie tutaj zostanie osadzona nowa potęga Izraela, nowe państwo narodu wybranego. Aby tego dokonać, należy bowiem wpierw „tylko tych panów kilku – tych kilku jeszcze zepchnąć w dół- trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża”. Nakazuje po trzykroć splunąć na ziemię Chórowi, aby móc dokonać aktu zemsty, by ta w pełni się wykonała. Nakazuje więc chwilowo schować świętą księgę, ażeby nie była ona niemym świadkiem wypowiadania tych jakże znaczących słów.
Do szałasu wchodzi Leonard – jeden z przywódców rozszalałego, gotowego na wszystko tłumu. Wzywa Przechrztę, aby udał się wraz z nim, bo „ten, który myśli i czuje najpotężniej z nas wszystkich” wezwał go na rozmowę (tj. Pankracy). Chór przemawia słowa zemsty: „Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na zatratę ím – oni panów zabiją po błoniach – rozwieszą po ogrodach i borach – a my ich potem zabijem, powiesim. – Pogardzeni wstaną w gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie, miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. – Pluńmy po trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im!”.
Pankracy pyta Przechrztę, czy ten zna przypadkiem hrabiego Henryka, ponieważ chciałby, aby się do niego udał i przyprowadził przed jego oblicze na ważną rozmowę, która ma się odbyć pojutrze w nocy, zupełnie potajemnie. Przechrzta pyta, ilu dostanie w tym celu ludzi do pomocy, na co otrzymuje natychmiastową odpowiedź, iż udać ma się tylko i wyłącznie sam, gdyż jego strażą ma być imię Pankracego, zaś jego plecami „szubienica, na której powiesiliście Barona zawczoraj”. A jeśli Henryk go zamknie w więzieniu albo zabije, wówczas Przechrzta zostanie męczennikiem za Wolność Ludu.
Leonard dziwi się Pankracemu, że ten chce rozmawiać z wrogiem, podczas gdy wokoło szaleje dziki tłum, który domaga się natychmiastowej zemsty, przelewu krwi i nastania zupełnie nowych rządów – rządów należących do prostych ludzi, nie zaś do arystokracji, jak też było do tej pory. Wychodzi również na jaw, iż panowie ukrywają się w okopach Świętej Trójcy i oczekują na przybycie rewolucjonistów „jak noża gilotyny”. Przez Pankracego przemawia pycha, albowiem jest pewien zwycięstwa swoich zwolenników, arystokratom zwiastuje zatem rychłą klęskę: „Wszystko jedno – oni stracili siły ciała w rozkoszach, siły rozumu w próżniactwie – jutro czy pojutrze legnąć muszą”. Leonard pyta więc, co jest powodem wstrzymania się od ostatecznego ataku, na co Pankracy odpowiada krótko, że jego własna, niczym nie przymuszona wola, od której przecież nie powinno być żadnego odwołania. Leonard zarzuca mu zdradę, przestaje wierzyć w jego szczere intencje, ażeby doprowadzić lud do zwycięstwa, później jednak opamiętuje się, lecz mówi: „Uniosłem się, przyznaję – ale nie boję się kary. – Jeśli śmierć moja za przykład służyć może, sprawie naszej hartu i powagi dodać, rozkaż”. Widząc ten gorliwość, główny przywódca nie chce mu zrobić krzywdy, albowiem dostrzega w swym rozmówcy rzeczywistego bojownika o wolność i sprawiedliwość, pragnie więc pozostawić go zupełnie nietkniętym. Godzą się i zaczynają rozmowę na temat wszelkich przygotowań do ostatecznej walki: „Czy posłałeś do magazynu po dwa tysiące ładunków?”, „A składka szewców oddana do kasy naszej?”. Po chwili temat ten schodzi na hrabiego Henryka, o którego ponownie dopytuje się Pankracy. Leonard odpowiada, iż nie obchodzi go los panów, zatem również i los Henryka, który należy do warstwy obecnie rządzących. Pankracy przyznaje, że interesuje go ta postać, ponieważ – tak jak i on sam – jest wodzem, tyle że obozu wrogów. Z tego tytułu pragnie się z nim spotkać osobiście, spojrzeć w oczy i próbować namówić na przejście na ich stronę, zrzeczenie się swoich przekonań, swego szlachectwa. Pankracy dostrzega w Henryku nie tylko „zabitego arystokratę”, ale również poetę. Leonard przy odejściu pyta raz jeszcze, czy jego pochopne podejrzenie zostaje mu wybaczone, na co wódz rzecze mu: „Zaśnij spokojnie – gdybym ci nie przebaczył, już byś zasnął na wieki”. Zastrzega sobie jednak, że ma się on wybrać wraz z nim na potajemne spotkanie z Henrykiem. Oboje rozstają się.
Pankracy zostaje sam. Myśli o równorzędnym sobie wodzu. Czuje, że to nie jest zwyczajny wróg, którego mógłby po prostu pokonać. Zanim to uczyni, chciałby go wpierw przekonać do swoich racji i w miarę, gdyby przystał na takie rozwiązanie, darowałby mu dawne winy. Z tego też względu wygłasza monolog: „Dlaczegóż mnie, wodzowi tysiąców, ten jeden człowiek na zawadzie stoi? – Siły jego małe w porównaniu z moimi- kilkaset chłopów, ślepo wierzących jego słowu, przywiązanych miłością swojskich zwierząt… To nędza, to zero. – Czemuż tak pragnę go widzieć. omamić? – Czyż duch mój napotkał równego sobie i na chwilę się zatrzymał? – Ostatnia to zapora dla mnie na tych równinach – trza ją obalić, a potem… Myśli moja, czyż nie zdołasz łudzić siebie jako drugich łudzisz – wstydź się, przecię ty znasz swój cel; ty jesteś myślą – panią ludu – w tobie zeszła się wola i potęga wszystkich – i co zbrodnią dla innych, to chwałą dla ciebie. – Ludziom podłym, nieznanym nadałaś imiona – ludziom bez czucia wiarę nadałaś – świat na podobieństwo swoje – świat nowy utworzyłaś naokoło siebie – a sama błąkasz się i nie wiesz, czym jesteś. – Nie, nie, nie – ty jesteś wielką!”. Po tych słowach siada na krześle i rozpoczyna dalsze rozmyślania.
Następuje zmiana miejsca akcji. Mąż przebrany w czarny płaszcz idzie w towarzystwie Przechrzty. Przemierza bór, w którym znajduje się kilka szałasów, namiotów, jest tam także łąka, szubienica, ludzie rozpalają ogniska i skupiają się wokół nich. Mąż, idąc, obserwuje wszystko to, co się w tym miejscu dzieje. Henryk nakazuje Przechrzcie, żeby nie dawał po sobie poznać, że prowadzi wroga, obcego człowieka – ma z nim rozmawiać jak z dawnym znajomym, a przy okazji odpowiadać na wszystkie zadane przez niego pytania, ponieważ w przeciwnym razie zabije go, gdyż w gruncie rzeczy nie dba o jego życie wcale. Pierwszą rzeczą, która zwraca jego szczególną uwagę, jest tajemniczy taniec. Przechrzta odpowiada, iż jest to „taniec wolnych ludzi”. Taniec ten wygląda w ten sposób, iż kobiety i mężczyźni szaleją wokół szubienicy, śpiewają przy tym złe, szatańskie pieśni: „Chleba, zarobku, drzewa na opał w zimie, odpoczynku w lecie! – Hura – hura ! Bóg nad nami nie miał litości – hura – hura! Królowie nad nami nie mieli litości – hura – hura! Panowie nad nami nie mieli litości – hura! My dziś Bogu, królom i panom za służbę podziękujem – hura – hura!”.
Mąż zwraca się do pewnej Dziewczyny, iż raduje go widok takiej wesołej, rumianej niewiasty. Na to ona reaguje tymi oto słowami: „A dyć tośmy długo na taki dzień czekały. – Juści, ja myłam talerze, widelce szurowała ścierką, dobrego słowa nie słyszała nigdy – a dyć czas, czas, bym jadła sama – tańcowała sama – hura!”. Mąż odpowiada jedynie: „Tańcuj, Obywatelko”.
Pod dębem siedzi kilkoro lokajów, którzy nawzajem chwalą się, że dopiero co zabili swoich panów. Cieszą się także, że dopiero podczas morderczej pracy u ludzi z wyższych sfer, pucując ich buty, ścinając im włosy, w pocie czoła to czyniąc – dopiero wówczas poznali swe rzeczywiste prawa i postanowili je wyegzekwować, bez tego wyzysku nie mieliby pewnie o tych prawach najprawdopodobniej bladego pojęcia.
W dalszej kolejności Mąż natrafia na Chór Rzeźników, który wykrzykuje: „Obuch i nóż to broń nasza – szlachtuz to życie nasze.- Nam jedno czy bydło, czy panów rznąć. Dzieci siły i krwi, obojętnie patrzym na drugich, słabszych i bielszych – kto nas powoła, ten nas ma – dla panów woły, dla ludu panów bić będziem. Obuch i nóż broń nasza – szlachtuz życie nasze – szlachtuz – szlachtuz – szlachtuz”.
Kiedy Mąż wita się z pewną kobietą per „pani”, Przechrzta zwraca mu uwagę, by używał raczej innych słów, tj. „obywatelka” albo „wolna kobieta”. Na to Kobieta odpowiada mu: „Jestem swobodną jako ty, niewiastą wolną, a towarzystwu za to, że mi prawa przyznało, rozdaję miłość moją (…) Nie, te drobnostki zdarłam przed wyzwoleniem moim – z męża mego, wroga mego, wroga wolności, który mnie trzymał na uwięzi”. Henryk jest zatem świadkiem zepsucia moralnego, totalnego wyniszczenia zasad nawet u tak czystych istot, jakimi powinny być kobiety.
Kolejną postacią, która przewija się w obozie i którą dostrzega Mąż, jest Bianchetti – „dziwny żołnierz – oparty na szabli obosiecznej, z główką trupią na czapce, z drugą na felcechu, ż trzecią na piersiach”, „sławny Bianchetti, taki dziś kondotier ludów, jako dawniej bywali kondotiery książąt i rządów”. Mąż pyta mu się, nad czym się tak zadumał. Bianchetti wskazuje na „lukę między jaworami”, gdzie dojrzeć można osadzony na górze zamek, a wokół niego „mury, okopy i cztery bastiony” i poczyna zdradzać, jak ma zamiar zdobyć ów zamek, ale powstrzymuje go przed tym Przechrzta.
Mąż jest świadkiem dalszych obrazów ogromnej nędzy, rządzy zemsty, rozpusty i zepsucia obyczajów. Nie ma podziałów na ludzi czystych, niewinnych i na tych złych, wszyscy wydają się być równi w swym opętaniu i szaleństwie, nawet dzieci i kobiety śpiewają szatańskie pieśni, domagają się przemocy i przelewu krwi. Szczególnie agresywnie wypowiada się Chór Chłopów, który w zastraszającym tempie zbliża się do obozu rewolucjonistów: „Naprzód, naprzód, pod namioty, do braci naszych – naprzód, naprzód, pod cień jaworów, na sen, na miłą wieczorną gawędkę – tam dziewki nas czekają – tam woły pobite, dawne pługów zaprzęgi, czekają nas. (…)Wróć mi wszystkie dni pańszczyzny. (…)Wskrzesz mi syna, Panie, spod batogów kozackich. (…)Upiór ssał krew i poty nasze – mamy upiora – nie puścim upiora – przez biesa. przez biesa, ty zginiesz wysoko, jako pan, jako wielki pan, wzniesion nad nami wszystkimi. – Panom tyranom śmierć – nam biednym, nam głodnym. Nam strudzonym jeść, spać i pić. – Jako snopy na polu, tak ich trupy będą – jako plewy w młockarniach, tak perzyny ich zamków – przez kosy nasze, siekiery i cepy, bracia, naprzód!”.
Mąż zwraca się do Przechrzty: „Wasze pieśni, ludzie nowi, gorzko brzmią w moich uszach – czarne postacie z tyłu, z przodu, po bokach się cisną, a pędzone wiatrem blaski i cienie przechadzają się po tłumie jak żyjące duchy”. Po drodze widzi i słyszy jeszcze Chór Zabójców, Chór Filozofów(„My ród ludzki dźwignęli z dzieciństwa . My prawdę z łona ciemności wyrwali na jaśnią. – Ty za nią walcz, morduj i giń”), Chór Artystów („Na ruinach gotyckich świątynię zbudujem tu nową – obrazów w niej ni posągów nie ma – sklepienie w długie puginały, filary w osiem głów ludzkich, a szczyt każdego filara jako włosy, z których się krew sączy – ołtarz jeden biały – znak jeden na nim – czapka wolności – hurracha!”) oraz Chór Duchów („Strzegliśmy ołtarzy i pomników świętych – odgłos dzwonów na skrzydłach nosiliśmy wiernym – w dźwiękach organów były głosy nasze – w połyskach szyb katedry, w cieniach jej filarów, w blaskach pucharu świętego, w błogosławieństwie Ciała Pańskiego było życie nasze. Teraz gdzie się podziejemy?”).
Mąż porównuje tę chwilę niepewności, w której oczekuje na nieznanego sobie zupełnie człowieka, do momentu, w którym Brutusowi-zdrajcy ukazał się niegdyś duch Cezara: „Za chwilę stanie przede mną człowiek bez imienia, bez przodków, bez anioła stróża.- co wydobył się z nicości i zacznie może nową epokę, jeśli go w tył nie odrzucę nazad, nie strącę do nicości. Ojcowie moi, natchnijcie mnie tym, co was panami świata uczyniło – wszystkie lwie serca wasze dajcie mi do piersi- powaga skroni waszych niechaj się zleje na czoło moje.- Wiara w Chrystusa i Kościół Jego, ślepa, nieubłagana, wrząca, natchnienie dzieł waszych na ziemi, nadzieja chwały nieśmiertelnej w niebie, niechaj zstąpi na mnie, a wrogów będę mordował i palił, ja, syn stu pokoleń, ostatni dziedzic waszych myśli i dzielności, waszych cnót i błędów”. Nadchodzi godzina dwunasta, wówczas Henryk zapowiada, iż jest już gotowy do odbycia konfrontacji z drugim wodzem.
Dochodzi do spotkania Pankracego z Henrykiem. Ten pierwszy wyśmiewa się z wiary Męża, mówi, że jego własna jest lepsza i silniejsza. Arystokrata zapewnia, że nie wyrzeknie się wiary jego ojców, którzy przekazali mu „w spadku” panowanie i władzę nad ludem, że wszystko, co czyni, czyni w imieniu Boga, w którego wierzy. Pankracy próbuje przekonać Henryka i zmusić do przejścia na swoją stronę. Nie udaje mu się to, ponosi w tym druzgocącą klęskę. Co więcej – Henryk broni swej klasy, lecz raczej nie tego, jak ona wygląda w tej chwili, ale tego, jak wyglądać powinna, a więc szlachetnej arystokracji, której powierzone zostało opiekowanie się ludem, gdyż tylko taki porządek rzeczy może zagwarantować stałość i zgodę na świecie. Oboje rozstają się, każdy w swoim kierunku, każdy coraz bardziej zdeterminowany do walki.
Część czwarta:
a) opis:
Następuje tutaj „odautorski” opis okopów zamku Świętej Trójcy, gdzie też gromadzi się obóz arystokracji, której przewodzi Henryk: „Od baszt Świętej Trójcy do wszystkich szczytów skał, po prawej, po lewej, z tyłu i na przodzie leży mgła śnieżysta, blada, niewzruszona, milcząca, mara oceanu , który niegdyś miał brzegi swoje, gdzie te wierzchołki czarne, ostre, szarpane, i głębokości swoje, gdzie dolina, której nie widać, i słońce, które jeszcze się nie wydobyło. Na wyspie granitowej, nagiej, stoją wieże zamku, wbite w skałę pracą dawnych ludzi i zrosłe ze skałą jak pierś ludzka z grzbietem u centaura . – Ponad nimi sztandar się wznosi, najwyższy i sam jeden wśród szarych błękitów”.
b) dramat właściwy:
Arcybiskup oficjalnie mianuje Henryka przodownikiem, wodzem obozu arystokratów, powierza mu misję obrony przed obcą religią, aby zachował ciągłość tradycji chrześcijańskiej w swoim narodzie. Obarcza go więc odpowiedzialnością za cały lud. Wszyscy popierają Henryka i przysięgają mu wierność oraz posłuszeństwo do samego końca trwania walk (początkowo proponują mu pertraktacje z drugim obozem, lecz Mąż grozi im za to śmiercią na miejscu).
Mąż pyta, gdzie jest jego syn. Jakub odpowiada, iż zamknął się w celi w wieży północnej i że śpiewa tam prorockie pieśni. Orcio przepowiada ojcu rychłą klęskę jego wojska, albowiem słyszy jęki i widzi oczyma wyobraźni rozlewy krwi. Mężowi wydaje się, że jego syn oszalał i że to tylko omamy, nie wierzy w jego proroctwa, boi się tego słuchać. Odzywają się rozmaite głosy, które wieszczą tragiczny koniec Henrykowi: „Za to, żeś nic nie kochał, nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli twych, potępion jesteś – potępion na wieki” – ten zaś nie widzi nikogo, ale głosy te wciąż odbijają się w jego uszach, co potęguje jego zdezorientowanie. Orcio mówi ojcu, że widział właśnie matkę, która kazała mu coś powiedzieć, lecz w tej chwili mdleje i nie zdąża dokończyć słowa. Mąż przeklina Marię, iż znowu nachodzi ich dziecko.
Klęska obozu arystokratów jest nieunikniona, Henryk chce jednak umrzeć z godnością, wraz ze wszystkimi. Co więcej – zaczyna wytykać rozmaite błędy ludziom z własnej klasy, np.: „A ty, czemu przepędziłeś wiek młody na kartach i podróżach daleko od Ojczyzny?” lub „A ty, czemu uciskałeś poddanych?”. Na te słowa poddani chcą go wydać Pankracemu, lecz Mąż przypomina, że mimo wszystko jest jednym z nich i że wiele wspólnie razem zrobili do tej pory, np.: „Z wami rozbiłem się na skałach Dunaju – Hieronimie, Krzysztofie, byliście ze mną na Czarnym Morzu”, po czym pyta: „Wyście uciekli do mnie od złego pana. – A teraz mówcie – pójdziecie za mną czy zostawicie mnie samego, ze śmiechem na ustach, żem wpośród tylu ludzi jednego człowieka nie znalazł?”.
Mąż prosi Boga o odwagę. W pewnym momencie słychać przeraźliwy strzał – okazuje się, że od strzału tego padł trafiony kulą sam Orcio. Na widok ten Henryk postanawia rzucić się w przepaść, lecz zanim to czyni, wypowiada znaczące słowa: „Poezjo, bądź mi przeklęta, jako ja sam będę na wieki! – Ramiona, idźcie i przerzynajcie te wały!”. Nadchodzi Pankracy i Leonard, ten pierwszy na wiadomość o samobójstwie Henryka, mówi do arystokratów: „on jeden spośród was dotrzymał słowa. – Za to chwała jemu, gilotyna wam”. Oboje dostrzegają bardzo jasne, przeszywające wzrok promienie słońca. Pankracy dostrzega w tych promieniach samego Chrystusa: „Jak słup śnieżnej jasności stoi ponad przepaściami – oburącz wsparty na krzyżu, jak na szabli mściciel. – Ze splecionych piorunów korona cierniowa”. Prosi o odrobinę ciemności, po czym krzyczy: „Galilaee vicisti!” („Galilejczyku, zwyciężyłeś”). Po tych słowach, w objęciach Leonarda, Pankracy umiera.
Opracowanie: Marta Akuszewska Bibliografia: Zygmunt Krasiński “Nie Boska Komedia”, oprc. J. Kleiner, wyd. 7, Wrocław 1962
http://lektury.crib.pl/book/export/html/48907
http://gazetawarszawska.eu/2013/12/30/nie-boska-komedia-oswiecim-27-stycznia-2014/
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2017.03.05 15:21 throwaway_londyn Warszawa vs Londyn, subiektywnie i kontrowersyjnie: religia

Standardowo: PiS to ukryta opcja rosyjska, a PO ścięło drzewa.
Poprzednie wpisy:
Dla tych co nie czytali: mieszkam od kilkunastu miesięcy w Londynie, bo znalazłem tu pracę i postanowiłem się przeprowadzić. Od tego czasu porównuję życie w Londynie do życia w Warszawie, gdzie mieszkałem kilka lat.
Dzisiaj będzie kontrowersyjnie, bo o religii. Jestem katolikiem i to tym najgorszym sortem, bo praktykującym. Dlatego jedną z pierwszych rzeczy po przeprowadzce do Londynu było podjęcie decyzji: czy mam chodzić do kościoła angielskiego (nie anglikańskiego, tylko angielskiego kościoła katolickiego, taki jak polski, tylko angielski, że w iny języku) czy do kościoła polskiego. Ponieważ jeżdżenie ponad godzinę w jedną stronę do kościoła nie jest moim wymarzonym sposobem na spędzanie dnia bożego, wybrałem kościół angielski. Trochę się bałem o stopień zrozumienia i kompletny brak umiejętności odpowiedzi w języku Szekspira, no i do tego dochodziło nowe środowisko, co zawsze powoduje, że jestem trochę niespokojny.
Okazało się, że wybór nie był najgorszy, przynajmniej pod względem umiejętności językowych, bo w kościołach mają ulotki z tekstem całej mszy danego dnia. Odpowiedzi, czytania, wszystko oprócz kazania. Jeden problem z głowy. Usiadłem czując się wciąż nieswojo i starając się nie opuścić mojego ciała, mimo, że było mi w nim niewygodnie. Kościół był słusznych rozmiarów, podobnie jak kościoły w Polsce, ale był zdecydowanie ciemniejszy i zdecydowanie bardziej przestronny. Praktycznie każdy miał własną ławkę lub połowę ławki. Ksiądz rozpoczął mszę i podziękował tak wielu osobom za przyjście, powiedział, że widzi nowe twarze (bardzo niewygodna sprawa to ciało, może lepiej być duchem? To chyba dobry moment, żeby spróbować...) i cieszy się, że mimo późnej pory kościół jest zapełniony.
Patrząc na frekwencję pomyślałem, że jakby ksiądz przyjechał w zwykłą niedzielę do polskiego kościoła i zobaczył ile osób przyszło to by pewnie szukał tronu papieskiego, żeby zobaczyć czy siedzi w nim następca św. Piotra. Msza wyglądała zupełnie normalnie, tłumaczenie jest bardzo wierne i nawet średniorozgarnięci w angielskim by umieli przetłumaczyć wszystkie elementy, szczególnie z ulotką. Kazanie było bardzo zaskakujące. Po pierwsze, było przygotowane. Coś co bardzo rzadko zdarzyło mi się w Polsce. Wiem, że tak było, bo ksiądz czytał czasem z kartki, szczególnie cytaty, które chciał przytoczyć, a nie były związane z ewangelią. O dziwo, słuchajcie, przygotowana kazania okazują się lepsze i ciekawsze niż te nieprzygotowane! Kto by pomyślał? Dodatkowo, ksiądz opowiadał historie ze swojego życia, więc kazanie nie było ściągnięte z Internetu.
Zauważyłem jeszcze inne, zupełnie zaskakujące cechy. Po pierwsze, jak się spisuje kazanie to łatwiej coś przekazać i trzymać się jednej myśli. No dobrze, dobrze, ale pewnie mówił o polityce i tym, ze trzeba głosować na lokalny PiS. Nie! Mówił o miłosierdziu, przebaczaniu i tym jak być ogólnie dobrym, moim zdaniem, wierzącym człowiekiem. Ba, jakby wyciąć odwołania do Biblii, to jestem pewien, że większość z ludzi by się zgodziła z tezami jego kazania. No może oprócz, z tego co zauważyłem, troszkę kontrowersyjnej tutaj tezy, że trzeba się modlić za uchodźców i im pomagać jak tylko można.
Później nastąpiło coś równie niezwykłego: przeczytał ogłoszenia parafialne w środku mszy, co się podobno tutaj robi. Te ogłoszenia, a właściwie przypomnienia, nie wymieniały wszystkich osób, które posprzątały kościół, zmarły, urodziły się, złożyły ofiarę, będą się żenić, rozmnożyły się i planują przyjść do kancelarii. Nie, naprawdę nie! Po prostu ogólne informacje, żeby nie zapomnieć przyjść na jakieś spotkanie a jak ktoś chce szczegóły i te, tak cenne dla polskich księży, nazwiska osób, które posprzątały kościół i załatwiły kwiaty przy ołtarzu, to one są na tablicy przy wejściu do kościoła i podziękował im.
Potem msza przebiegała dalej normalnie, znak pokoju (nie pamiętam czy wspominałem już, że czułem się nieswojo?), zakończenie. Na koniec ksiądz stał przy wejściu i witał się ze wszystkimi, dziękował, spytał skąd jestem, taka krótka wymiana zdań. No i to wszystko.
Pewnie powiecie, że taka jednorazowa akcja z tym kazaniem i trafiłem na wyjątkowego księdza. O ile nie byłem w każdym jednym katolickim kościele w Londynie, to byłem już w kilku i nawet ci co nie byli aż tak przygotowani to mówili całkiem przyjemne kazania. W najgorszym wypadku takie, które zignorowałem, bo nic nowego w nich nie było. Zdarzyło mi się też zwiedzać kilka kościołów anglikańskich podczas nabożeństw. Ludzi była podobna liczba, albo nawet mniej.
Mówiąc o anglikanizmie i laicyzacji społeczeństwa to jestem pod wrażeniem. Święta nie są w ogóle związane z chrześcijańskim kalendarzem, oprócz Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Nie ma wolnego w Trzech Króli czy 15 sierpnia, a jak już jest wolne to nie jest wciskane wtedy na siłę święto nakazane tylko po to, żeby ludzie poszli do kościoła, bo mogą. Z tego powodu, oraz z powodu schizmy, podejście do religii jest trochę inne - księża starają się przyciągnąć ludzi do kościoła. Czasami organizują spotkania po mszy (darmowe jedzenie!) i nie starają się zmuszać ludzi do chodzenia do kościoła w każde święto, średnio co dwa tygodnie. Zamiast tego biskupi przenoszą istotne święta na najbliższą niedzielę.
Z pewnego powodu, musiałem pójść pewnego razu do polskiego kościoła. Wtedy wszystkie wspomnienia wróciły tak jak przypomnicie sobie, że w podstawówce próbowaliście poderwać dziewczyny ciągnąc je za włosy. Po pierwsze, ksiądz zaczął kazanie od tego, że Wyborcza to zło, ale ostatnio znalazł w niej ciekawy artykuł. Kto by pomyślał? W Wyborczej! Potem się żalił na stan obecnego świata i to jak wszyscy lewacy próbują zniszczyć kościół. Jak już zabrnął jakieś kilka mil (no bo w końcu Anglia) od swojej początkowej myśli, wziął kilka ostrych zakrętów i próbował się odnaleźć to, widząc że tak naprawdę jest po środku lasu swoich myśli i w sumie nie wie co zrobić, zdecydował przerwać kazanie. Później nastąpiły ogłoszenia, które trwały 15 minut. Wiem, bo spojrzałem na zegarek. Wymieniał wszystkie możliwe nazwiska. Nie zdziwiłbym się gdyby podziękował każdemu jednemu z parafian. Potem nastąpiło coś co jest standardem w niektórych kościołach w Polsce - przeciąganie mszy modlitwami, których powodu nawet ksiądz nie podaje. A to jakąś litanię sobie powiemy, a może jeszcze taką tutaj modlitwę co ją wczoraj znalazłem, a jeszcze może coś dodamy. Całość trwałą godzinę i czterdzieści minut. Na koniec ksiądz jeszcze powiedział, że ludzie biorą kartki, żeby zapisać się na kolędę (której angielscy katoliccy księża nie robią), ale zauważył, że dużo więcej kartek jest branych niż oddawanych i ma przeczucie, że ludzie nie oddają wszystkich kartek, które biorą. A drukowanie kosztuje. I trzeba je finansować z ofiar.
Skoro już o ofiarach to w mojej parafii średnia tygodniowa ofiara z "tacy" to 1,200-1,300 funtów. Dużo? Myślę, że porównywalnie z Polską, a jednak koszty życia i utrzymania kościoła większe. Moglibyście powiedzieć, że pieniądze deprawują. Pewnie jest w tym trochę prawdy - w Polsce księża niezależnie co powiedzą i zrobią mogą liczyć na w miarę bezpieczny i wysoki dochód z ofiar. Dodatkowo, władza deprawuje. Jeśli w Londynie ksiądz czy nawet biskup by powiedział ludziom jak głosować to jaki by to miało wpływ na wynik wyborów? Bardzo znikomy. A niektórzy ludzie mogliby się pogniewać i nie przyjść. W Polsce księża mają władzę nad duszami i wpływy. Mim zdaniem z tego wynika różnica i, może po prostu jestem cyniczny, ale myślę, że kościół w Polsce przyciąga ludzi pragnących władzy, co jest bardzo złym powodem, żeby zostać księdzem.
No to tyle kontrowersji, do następnego razu!
P.S. Ciekawostka: ofiara na intencję mszalną w mojej parafii wynosi tyle samo co w kościele w Polsce (10 funtów, czyli ok. 50 złotych). Niewymagana, ale sugerowana.
submitted by throwaway_londyn to Polska [link] [comments]


2017.01.01 11:54 Technolog Czego zazdroszczę normalnym ludziom. Opowieść o radości, smutku i problemie. [OC]

Opowieść która wyszła o wiele dłuższa, niż myślałem, o tym jak moja obsesja na punkcie karpia i inne moje dziwactwa doprowadziły dziś rano do spazmów śmiechu, po czym do moich smutnych konstatacji.
TL;DR na dole.
Moja obsesja w kwestii karpia jest dosyć znana wśród moich znajomych i nikt się specjalnie nie zdziwił, jak wczoraj na imprezie u znajomych, po którymś drinku dumnie poszedłem do kuchni usmażyć sobie karpia. Nie specjalnie wychodzi mi gotowanie pod wpływem, ale będąc pod wpływem, specjalnie mi to nie przeszkadza. :)
Lenistwo wygrało i zamiast karpia usmażyć sobie wcześniej w domu i na imprezie tylko podgrzać na patelni, smażyłem na imprezie od surowego. Oczywiście skończyło się to tym, że nie był usmażony wystarczająco, ale jak pisałem, w takim stanie mi to nie przeszkadza. Najebałem przyprawy do ryb co któryś kęs i smakowało.
Dziś obudziłem się nagle, przed świtem. W pierwszych sekundach, jeszcze wciąż nieco zamroczony alkoholem, nie wiedziałem co się dzieje. Gdy się dowiedziałem, to jednocześnie dwóch rzeczy. Dowiedziałem się, co się dzieje oraz, że prawdopodobnie nie zdążę.
Niedosmażenie karpia postanowiło dać o sobie zdać.
Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, uznaję swoje osiągnięcie za pół-sukces. Tak, nie zdążyłem do ubikacji. Szczęśliwie przynajmniej zdążyłem wyskoczyć z łóżka, a że nie mam w domu dywanów, to straty nie okazały się znaczące.
Tak czy inaczej, kakofonia "fanfar" i hałasów przy otwieraniu drzwi do łazienki, obudziły moją dziewczynę, która spała w innym pokoju. Wybiega ona z niego i jej oczom ukazuje się nowe zabarwienie wykładziny w przedpokoju.
Z wrażenia zachłysnęła się powietrzem.
Duży błąd.
Kojarzycie smród własnej kackupy, prawda? Smród taki, że aż szczypią oczy.
Teraz zintensyfikujcie ten zapach po wielokroć.
Gdyż ponieważ kolejnym moim dziwactwem jest to, że po zakrapianej imprezie lubię się nawpierdalać jedzenia. Trudno nazwać tę czynność jedzeniem, to jest łapczywe wrzucanie w siebie jedzenia, wręcz zwierzęce.
A że nie chciało mi się już nic przygotowywać, niewiele myśląc dorwałem się do jednego ze słoików, którymi się czasem zaspokajam głód (bo trudno to nazwać odżywianiem się), gdy nie chce mi się dla siebie gotować. Słoik, który dziś w nocy opróżniłem, wyglądał przed opróżnieniem tak: https://secure.ce-tescoassets.com/assets/PL/314/5051007042314/ShotType1_328x328.jpg
Ponad pół kilo zupy grochowej przed zaśnięciem.
To w połączeniu z niedosmażonym karpiem spowodowało, że moja skacowana dziewczyna zachłysnęła się niemożliwym do opisania smrodem.
Drugi odruch: chciała biec do łazienki. Pierwszym był oczywiście wymiotny.
Pobiegła do zlewu w kuchni i zaczęła się naciągać.
Znowu zaczynam się śmiać jak to sobie przypominam. Im głośniejsze odgłosy wydawałem z łazienki (nie zdążyłem zamknąć za sobą drzwi), tym bardziej ją naciągało w kuchni z obrzydzenia. Im ona głośniej stękała w kuchni, tym ja bardziej pierdziałem, bo zaczynałem się śmiać. W końcu wybuchnąłem głośnym śmiechem, pierdząc przeraźliwie jednocześnie. Absurdalna komiczność sytuacji dotarła w końcu do świadomości mojej dziewczyny i też zaczęła się śmiać. Zaczęła się karuzela śmiechu, ja śmiałem się patrząc na pozostawione na podłodze w łazience brązowe ślady, ona patrząc na niegdysiejszą treść swojego żołądka w zlewie, oboje ryczeliśmy ze śmiechu przy nieustającym akompaniamencie dźwięków z mojej dupy, które powodowały kolejne eksplozje śmiechu.
To, że ludzie potrafią zesrać się ze śmiechu, nie jest legendą. Ruchy, które nasze ciało wykonuje śmiejąc się do rozpuku, mogą spowodować utratę kontroli nad jelitami i zwieraczem.
Szczęśliwie ja byłem już w tym szczególnym miejscu w mieszkaniu, w którym mi nie przeszkadzało, że srałem ze śmiechu.
W końcu udało nam się zatrzymać tę radosną karuzelę, ona zaczęła otwierać okna, ja podmyłem siebie, podłogę i kibel.
Ostatecznie zamknęła się w swoim pokoju, opatulona w łóżku, z mikrouchylonym oknem. Ja też postanowiłem zamknąć się w swoim, żeby nie smrodzić na całe mieszkanie, bo co prawda sraczka się skończyła, ale gazy nie, wobec czego mieliśmy jeszcze kilka napadów śmiechu przez zamknięte drzwi wywołane spontanicznymi odgłosami części ciała, która przydaje się także do siedzenia.
Teraz ona śpi, ale ja oczywiście kurwa nie dałem rady zasnąć, bo przylazły demony. Normalny człowiek po takim wspólnym uśmianiu się do łez, zasnąłby spokojnie sobie. Próbowałem. Do pierwszego szarpnięcia. I się wkurwiłem.
Zazdroszczę ludziom normalnym, bo nie wiedzą, jaką cenę ja płacę za bycie nieprzeciętnym. Nie chcę brzmieć tutaj wyniośle, ale spytajcie się siebie, kiedy ostatnio będąc samemu z partnerem w domu śmialiście się do łez.
My dzisiaj. I zdarza nam się to nierzadko. Gdy czasem pytamy o to jakąś parę, kiedy ostatnio śmiali się do łez będąc tylko we dwoje, niektórzy patrzą po sobie ze wstydem.
Ale zastanawiam się, czy taki śmiech nie jest odreagowaniem problemu. Problemu, którego ciężaru chyba nigdy nie zrozumie osoba, która go nie doświadczyła. Tak jak najedzony nie rozumie głodnego.
Czasem mocno rzucam się w trakcie snu, a w szczególności przed zaśnięciem. Moje byłe i aktualna mniej więcej raz w miesiącu doznawały jakichś lekkich obrażeń. Traktowaliśmy to jako niezbyt duży problem, bo nim nie był. Do czasu, aż pewnej nocy o mało nie wybiłem swojej ukochanej oka łokciem. Nie obyło się bez kurewskiego strachu i jazdy na pogotowie. Gałka oczna zakrwawiona w środku, pod okiem wielkie limo.
Od tego zdarzenia przestaliśmy spać w jednym łóżku. Miałem nadzieję przez jakiś czas, że może mi się polepszy, ale nie, szarpnięcia wciąż się zdarzały. Co jakiś czas spałem przy zapalonym świetle i nagrywałem swój sen na wideo, mam też apkę mierzącą fazy snu. Nadal się rzucam.
Są szczęśliwe pary, które śpią oddzielnie. Ale nie na etapie związku, gdy wciąż jesteśmy siebie głodni, gdy jeszcze nie mieszkamy razem. Półśrodków w postaci takiej, że ja z nią leżałem, czekałem aż zaśnie i wychodziłem do swojego łóżka, próbowaliśmy. Jak wychodziłem, ona się budziła i była smutna, że idę, jednocześnie miała świadomość, że jak zostanę, mogę jej niechcący wyrządzić prawdziwą krzywdę. Z eks zdarzyło mi się, że przygryzła sobie język, gdy się szarpnąłem śpiąc i uderzyłem ją w szczękę. Gdybym dowalił łokciem w szczękę z taką siłą, jak walnąłem swoją ukochaną w oko, to język by został zapewne odgryziony.
Duże łóżko? King size i tak za małe. I tak muszę mieć duże, bo jestem bardzo wysoki. To kolejna kwestia. Ja po prostu mam masę. Będąc kobietą średniego wzrostu, nie czujesz się bezpiecznie leżąc przy dwumetrowym, ponad stu-kilowym dryblasie, który może nagle szarpnąć się z całej siły albo machnąć ręką.
I w tym tkwi chyba największy problem. Poczucie bezpieczeństwa, bliskości, ciepła, którego nie mogę dać w łóżku na całą noc ani jej, ani żadnej innej kobiecie. Rzecz w tym, że ona nie potrafi nic poradzić na to, że pragnie tej bliskości całą noc, że czuje smutek, gdy budzi się w nocy, a mnie nie ma przy niej. A ja widzę ten smutek i jestem bezsilny. Ona chciałaby go ukryć, ale nie potrafi. Zdarzyło się, że płakała z tego powodu w nocy. Słyszałem, jak ją wczoraj na imprezie koleżanka pytała, czy wciąż nie śpimy razem w nocy.
Z tego powodu prawie zupełnie przestała zostawać na noc. Po co, skoro nawet jeśli uprawiamy seks, ja potem w końcu muszę iść do innego łóżka, a ona rankiem i tak obudzi się w pustym łóżku. Wspólne powroty z imprez są wyjątkiem.
Nie robiłem żadnych postanowień noworocznych, dla mnie to dziecinada. To znaczy jak ktoś ma ochotę i mu to pomaga, proszę bardzo. Wielu z nich nie udaje się zrealizować. Jak ktoś chce naprawdę postanowi coś zrobić, to zrobi nie z powodu daty w kalendarzu, ale z powodu wytrwałości i silnej woli, niezależnie od okresu w roku.
Natomiast te dzisiejsze wydarzenia spowodowały, iż rzeczywiście mam postanowienie. Wstępnie orientowałem się w temacie wcześniej i wiem, że są specyfiki ograniczające takie nocne zachowanie i nie mam tutaj na myśli jakichś ziółek z reklam telewizyjnych na problem nóg, ale odpowiednie leki przepisane przez lekarza specjalistę. Są specjaliści od zaburzeń sennych.
Wcześniej zdawało mi się, że trucie się chemią nie jest tego warte i moja dziewczyna podzielała ten pogląd. Leki te nie mają bardzo wysokiej skuteczności i nie likwidują problemu, ale go zmniejszają, co w moim przypadku uznałem za niewystarczające. Mój cios nawet słaby, może być silny. Jednak dziś postanowiłem przynajmniej spróbować. Do tego rozeznam temat głębiej, popytam tutaj na Reddit w jakichś odpowiednich miejscach jak sobie ludzie z tym radzą.
Na razie poza lekami, rozsądnym pomysłem wydaje mi się pewna konstrukcja. Zasadniczym problemem są moje ręce, którymi mogę wyrządzić prawdziwą szkodę jej głowie. Kopnięciami nogi dziewczynie nie złamię, najwyżej będzie siniec (był i to nie jeden).
Myślę o przesuwanej szybie ze szkła hartowanego o długości może niecałego metra, której krawędzie byłyby pokryte jakąś gumą albo pluszem. Przed zaśnięciem bym zsuwał szybę na łóżko. Wciąż byśmy się mogli widzieć, wciąż moglibyśmy się trzymać za dłonie w okolicach moich bioder, wciąż mogłaby grzać sobie stopy o moje nogi. Byłaby to jakaś bliskość, byłaby to prawdziwa bliskość z pewną niewygodą. Nie byłaby sama, budząc się w nocy. Byłbym tam, mogłaby mnie dotknąć. Ja nie byłbym sam. Chociaż mnie to w sumie aż tak nie przeszkadza. Ale bardzo mi przeszkadza to, że ją ta sytuacja smuci.
W międzyczasie pisania tego zdążyłem już się ucieszyć, poszedłem do niej położyć się na chwilę licząc na to, że ją to obudzi, nie przeliczyłem się i już cała w skowronkach robi śniadanie ze świadomością, że postanowiłem rozwiązać problem.
Ten post ma jakąś terapeutyczną wartość, zacząłem go pisać chcąc się jedynie podzielić anegdotą, trochę wyżalić. Ostatecznie podczas pisania zacząłem więcej o nim myśleć i podjąłem decyzję, żeby potraktować go poważnie i rozwiązać.
Nie mam pojęcia, czy komuś zechce się czytać tę ścianę tekstu, ale to raczej drugorzędna sprawa teraz już dla mnie. Chociaż jeśli ktoś dotrwał i ma jakieś inne pomysły na rozwiązanie naszego problemu, chętnie się zapoznam.
Zastanawiam się także, jak znaleźć kogoś, kto by mi taką konstrukcję wykonał. Może na lokalnym forum poszukam jakiegoś inżyniera-konstruktora. Bazą konstrukcji może mógłby być ścienny uchwyt na telewizor? Będzie na ten temat myślane.
TL;DR: Sraczka, rzygi, śmichy chichy, poważny problem, decyzja o jego rozwiązaniu.
submitted by Technolog to Polska [link] [comments]